Volta - koń, konie, jeździectwo, jazda konna
koń, konie, jeździec, jeździectwo, jazda konna

koń, konie, jazda konna, jeździectwo, portal jeździecki, jazdy konne

szukaj:
Menu głównekonie
konie
konie
Działy
konie
konie
Końskie motto: konie
konie
konie
Najczęściej czytane
konie
konie
Baileys - alimentos para cavalos
konie
konie
agrogora.swf
konie
konie
arch.voltahorse.pl
konie
konie
koń, konie

Artykuły > Co w gnoju piszczy... > Jeździec zabił – czyli polowanie na czarownice
konny, końskie

Jeździec zabił – czyli polowanie na czarownice



W ostatnich tygodniach za sprawą artykułu Pana Jakuba Kolańczyka zamieszczonego na łamach Koni i Rumaków, głośno zrobiło się o śmierci konia, którego rzekomo zabił jeden z czołowych polskich jeźdźców.

Jeździec, o którym jest mowa, jest znanym i cenionym zawodnikiem. Biorąc pod uwagę staż, jaki Pan ten ma przepracowany z końmi oraz liczne osiągnięcia, trudno jest uwierzyć, że dorobił się tylu sukcesów będąc jednocześnie oprawcą koni. Przykre jest tym bardziej robienie nagonki na jeźdźca, bez poparcia jej rzeczowymi dowodami. Wedle zamieszczonej w ostatnim numerze KiR informacji, zarząd PZJ podjął bezskuteczne próby wyjaśnienia sytuacji i jak czytamy, nie udało się uzyskać konkretnej odpowiedzi od Pana Wojciecha Mickunasa, który jest bezpośrednio zaangażowany w sprawę. Dziwna to sytuacja, kiedy publikuje się informację, PZJ chce podjąć odpowiednie kroki w celu wyjaśnienia sprawy, a nikt nie potrafi podać konkretów. I dziwi też niewiedza PZJ i jego nieudolność w ustaleniu faktów, skoro większość osób doskonale wie kto jest bohaterem zajścia.

Jak pisze Pan Kolańczyk, czołowy Polski jeździec „ działał w zamiarze ewentualnym, że godził się na to, że jego trening może spowodować śmierć konia”. Rozpatrując to w takich kategoriach, chyba nikt nie powinien siadać na konie, ponieważ w wyniku nieszczęśliwego wypadku, może zostać skazany za zabicie konia. Nikt nie neguje, że koń nie powinien być poddawany wysiłkowi ponad jego możliwości i bez wcześniejszego przygotowania, ale jednak należy pamiętać, że wypadki się zdarzają.

W Polsce i na świecie corocznie zdarza się, że koń pada podczas zawodów czy też bezpośrednio po nich. W zeszłym roku sytuacja taka miała miejsce podczas mistrzostw świata w rajdach długodystansowych. Jak wszyscy wiedzą na trasie raju są weterynaryjne punkty kontrolne, gdzie każdy koń jest badany, a pomimo tego, padły dwa konie. I pytam czyja o jest wina? Jeźdźca czy weterynarza, który puścił konia na trasę?

Analogiczne sytuację mają corocznie miejsce na wyścigach konnych. Na warszawskim Służewcu, corocznie wiele koni odnosi bardzo poważne kontuzje podczas gonitw, a niekiedy dochodzi do zejścia. I pytam znowu czyja jest to wina? Dżokeja, trenera czy lekarza?

Mało prawdopodobne wydaje mi się, żeby nasz czołowy jeździec, wsiadł na konia z zamiarem doprowadzenia do jego śmierci, czy też jak twierdzi Pan Kolańczyk, „ że wysiłek jest za duży, że wymaga zbyt wiele i koń może nie wytrzymać i paść, ale godził się na to”. Bardziej wiarygodne wydaję się, że przy ogromie tragedii, jaka miała miejsce, ktoś próbuje załatwić swoje interesy.

Nie mam na celu bronienia naszego zawodnika, ale sugeruje jedynie o więcej powścągliwości w wyciąganiu, być może pochopnych wniosków.

A wracając do litery polskiego prawa, którym tak bardzo podpiera się autor ww. publikacji, przypominam o art. 42 ust.3 Konstytucji, że: „każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”, a winę należy „udowodnić, tzn. wykazać w sposób nie budzący wątpliwości wiarygodnymi dowodami - bezpośrednimi lub pośrednimi; te ostatnie w postaci tzw. poszlak mogą być uznane za pełnowartościowy dowód winy oskarżonego jedynie wtedy, gdy zespół tych poszlak pozwala na ustalenie jednej logicznej wersji zdarzenia, wykluczającej możliwość jakiejkolwiek innej wersji”. Jest tylko jeden mały problem, bowiem nie było jeszcze procesu i prawomocnego wyroku, który rozstrzygałby o winie Jeźdźca.

Z autorem artykułu zgadzam się całkowicie w jednym: cierpienie bądź śmierć konia z winy jeźdźca nie powinna mieć nigdy miejsca, i o ile taka sytuacja nastąpi – powinno się wyciągać jak najsurowsze konsekwencje. Powinno się nagłaśniać takie zachowania, ale dopiero wówczas, gdy sprawa nie budzi żadnych wątpliwości, a niestety dotychczasowe publikacje przypominają polowanie na czarownice rodem z trzeciorzędnego brukowca.

K.B.

konny, jezdziecki, koński
komentarz[30065] | drukuj

Copyright (C) Volta 2008
koń, konie, jazda konna, jeździectwo - KONIEczny portal jeździecki

Volta nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników.

VOLTA - koń, konie, jazda konna, jeździectwo - KONIEczny portal jeździecki [Fri, 18 Aug 2017 13:58:45 +0200] 0.078 s